wtorek, 8 stycznia 2013

Haczyk musi być wszędzie!

Dzisiejszy post nie będzie wbrew pozorom o tym, że życie jest ciężkie i wszędzie jest jakiś haczyk, tytuł jest zwodniczy! Otóż wpis będzie o tym jak sprawy załatwiać się powinno (przynajmniej wg mnie).
Ostatnio strasznie słabo było u mnie z motywacją, wolę nie mówić co robiłem i czego nie robiłem... Jednak zgodnie z postanowieniem noworocznym muszę coś z tym zrobić, jakoś zmobilizować się do działania. Tutaj pojawia się blog, pisząc posty staram się powiedzieć coś dobrego co zrobiłem w ciągu dnia lub cokolwiek, gdybym nie zamieścił tutaj nic, albo napisał, że nic nie zrobiłem to czułbym się paskudnie, zupełnie jakbym zawiódł Was czytelników.

Szukam więc jakiegoś sposobu na to by zebrać się w sobie i przystąpić do działania ale to nie jest takie proste bo trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie z czym tak właściwie jest problem. Jak się nad sobą zastanowię to nie jestem jednak leniwy, bo jak mam coś ważnego do zrobienia to robię mnóstwo innych rzeczy takich jak sprzątanie, gotowanie, pranie byle tylko uciec od tej jednej znienawidzonej czynności. Jeżeli mogę robić coś innego to dlaczego by nie zrobić tego co muszę? To właśnie jest mój problem, zawsze odkładam na później, bo może wpadnie jakiś lepszy pomysł do głowy albo coś się poukłada. Często też liczę na to, że po chwili zapomnę i nie będę się już tym zadręczał, a jak sobie przypomnę to już będzie za późno by coś z tym zrobić.

Potrzebne mi więc coś co stale będzie mi przypominać o tym co mam zrobić. Nie ufam telefonom, smartfonom i podobnym rzeczom, każdy szpieg wie, że łatwo jest założyć podsłuch, lokalizator gps lub cokolwiek innego. Tak poważnie to nie ruszają mnie jakoś te przypomnienia z telefonu, wyłączam je nie zwracając na nie uwagi. Dlatego najlepszym rozwiązaniem dla mnie jest lista zadań do zrobienia, przy każdej pozycji jest kwadracik do odznaczenia po wykonaniu, jeżeli dodamy do tego uczciwość przed samym sobą to jest to dobry pomysł jak opanować swoje sprawy. Dodatkowo pojawił się nowy ciekawy rytuał, wieczorem siadam i układam listę zadań do zrobienia (poza tymi oczywistymi, bo musiałaby być spisana na rolce papieru aby odwzorować cały dzień).
Przykładowa lista z dzisiaj:
Oczywiście listy ulegają samodestrukcji 5 sekund po odznaczeniu ostatniego zadania, pozwala to uniknąć ewentualnych kłopotów (to zdjęcie zostało zaszczepione wirusami, jeśli je skopiujecie to mogą dziać się dziwne rzeczy, Kowalski wie to najlepiej).
Jak widać na zdjęciu, zadania maja swoją kolejność i każde ma być wykonane. Haczyk ma być przy każdym! (Nie omijajcie treningów, szpieg musi mieć dobrą kondycję, nigdy nie wiesz co czeka za rogiem)



Wpis do pamiętniczka:
Dzisiaj spałem gorzej niż kiedykolwiek, 0:30 wyłączyłem komputer, koło 1:00 leżałem i próbowałem spać, nie mogąc zasnąć zdecydowałem się wyłączyć ogrzewanie i przewietrzyć lokal. koło 2:00 byłem zdesperowany, sięgnąłem po telefon aby rozwiązać sobie sudoku, myślałem, że tak mnie zmęczy to sudoku, że bez problemu zasnę. Jednak udało mi się rozwiązać kilka sudoku na najwyższym poziomie trudności (o nazwie imposibru) i wcale nie mogłem spać. Tak leżałem do 4:00 z telefonem i nie mogłem zasnąć, dopiero odgłosy ptaków jakoś mnie uśpiły. Pobudka o 8:30, wstałem szybko, pełna mobilizacja (piszę to zawsze aby było krócej, mając na myśli pełen zestaw poranny ze śniadaniem, prysznicem, goleniem itp), zaplanowane sprzątanie zrobiłem bez przerw na odpoczynek, zrobiłem porządki w gabinecie i zagospodarowałem miejsce dla wielu drobnych przedmiotów walających się po biurku. Po sprzątaniu obiad, bez szczegółów, nic specjalnego. Zaraz po tym przypomniałem sobie, że jestem umówiony z chemikiem i mam mało czasu aby być punktualnie (tak naprawdę to chodzi o wykład z chemii ale ma brzmieć dramatycznie :P) zebrałem więc szybko potrzebne dokumenty i poszedłem na spotkanie. Na spotkaniu nagrałem film za pomocą mojego sprzętu szpiegowskiego (kiedyś zrobię wpis o sprzęcie szpiegowskim) ale niestety nie wrzucę go teraz, może za tydzień zacznę wrzucać do wpisów materiały video, zobaczymy. Na spotkaniu był mój kolega, którego imię zmienimy na Jacek ze względów bezpieczeństwa, był bardzo zdziwiony, że mnie spotkał, był pewien, że nie żyję. Zeszło nam się trochę czasu na rozmowę i kawałek drogi przespacerowaliśmy razem. Żalił się, że jest mu już ciężko, nie te lata jak to mówią, 11 lat w branży, ledwo uchodzi z życiem biorąc udział w akcjach. Rozeszliśmy się na ruchliwym skrzyżowaniu, wróciłem do domu. Wracając myślałem jaki mnie los czeka, czy to musi się źle skończyć? Kiedy wszedłem do mieszkania pomyślałem, że zjadłbym sushi, myślę że niedługo trzeba będzie je zrobić. A tu zdjęcie sushi z ostatniego razu kiedy chciało mi się je zrobić:
Nie było zbyt udane ;/
No nic następnym razem na pewno się uda!

2 komentarze:

  1. Bardzo dobra lista! Chyba sam zacznę takie robić.
    Myślę, że robienie wszystkiego oprócz rzeczy obowiązkowych to zwykły opierdoling i lenistwo. I strach przed podjęciem konkretnego działania. Ale skoro lista działa to się cieszę.

    Nie widzę tam co prawda nic konkretniejszego niż pozbycie się Kowalskiego, ale to pewnie ściśle tajne i/lub jakaś zaawansowana technika, która wymazuje najważniejsze informacje z mojego mózgu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak naprawdę to nie mogę zwyczajnie zamieścić prawdziwej listy zadań więc sfabrykowałem taką przypadkową stąd jej brak konkretności :P

    No właśnie nie do końca zgodzę się z tym, że to lenistwo, kiedy wykonuje się prace znacznie cięższe i zajmujące więcej czasu, dla przykładu wolę sprzątać cały dom niż iść na pocztę, nienawidzę chodzić na pocztę, mimo że zajmuje to 5 minut i zero wysiłku, a sprzątanie domu to jednak trochę pracy ;P

    Robienie list i postanowienia są dobre jeśli są konkretne i osiągalny jest cel, trzeba rozłożyć sobie problem na kilka drobniejszych punktów jeśli mamy problem który nas przytłacza, wtedy jako kilka mniejszych zadać możemy go wykonać bez problemu.

    OdpowiedzUsuń