poniedziałek, 7 stycznia 2013

Noszę kalosze...

Dzisiejszy wpis będzie zawierał trochę informacji ciekawych (dla niektórych nudnych) i trochę niepotrzebnych. Bo jak się dowiedziałem niedawno, nikt nie nosi już przecież skórzanych butów a mój wpis jest właśnie trochę o tym jak można rozwiązać problem skóry na butach i błota na chodnikach.
Otóż gdy ludzie nosili jeszcze skórzane buty to zdarzało im się zakładać kalosze aby je przed błotem i wodą chronić (jak wiadomo skóra to nie plastik, woda wsiąka, materiał ciemnieje, później trochę problemów przez to może być). Czym są zatem kalosze? Na pewno nie są gumowcami, na które mówimy "kalosze". Kalosze zakładamy na buty a nie zamiast nich, są to gumowe nakładki na buty. Podobno powiedzenie "sędzie kalosz" wzięło się od sytuacji, która wydarzyła się na meczu (na śmierć zapomniałem jaki to był mecz) w czasach gdy ludzie nosili jeszcze skórzane buty. Jeden z widzów niezadowolony z decyzji sędziego miał zdjąć kalosz z buta i rzucić w niesprawiedliwego arbitra. Gdyby kalosz był butem a nie nakładką na but, człowiek ten musiałby pewnie wracać z jedną stopą bosą ;).

Teraz do rzeczy, po co o tym piszę. Otóż wczoraj wieczorem dowiedziałem się od brata, że kalosze o interesującym mnie wyglądzie można kupić w salonie H&M w Promenadzie, za 20zł. Pierwsza cena (chyba 59zł) była raczej odpychająca, nawet nie wiem kto robił te kalosze dla sklepu, a za niewiele więcej mogę zamówić przez internet, gdzie jedynym problemem jest dobranie rozmiaru (co jak się okazuje jest nie aż tak łatwe jak się wydaje). Ruszyłem więc z rana aby mieć pewność, że uda mi się złapać kilka sztuk i dobrać rozmiar. Dotarłem na miejsce i chwilę chodziłem po sklepie aby znaleźć to czego szukam (zamiast zapytać się gdzie są, co ułatwiłoby zadanie). Dostępne były 2 kolory, trochę przebrane, niektóre uszkodzone prawdopodobnie przez klientów walczących o te kalosze, ale rozmiary na których mi zależało akurat były. Dobrze, że mam dość duże stopy, bo wszystkie mniejsze rozmiary zniknęły a zostały się same 44-45 i 42-43, wziąłem na próbę oba, różniące się kolorem.

Oczywiście potrzebne będą jakieś buty do testowania, pierwsze buty to angielki John Spencer, drugie to wiedenki Hush Puppies.
Metki na kaloszach nie są nam potrzebne. Rozprawimy się z nimi za pomocą noża motylkowego.
Przy dobieraniu kaloszy powinniśmy zwrócić uwagę nie tylko na rozmiar buta jaki nosimy, buty o tym samym rozmiarze mogą różnić się znacznie w zależności od tego na jakim kopycie zostały zrobione. Zamieszczone na zdjęciach buty maja ten sam rozmiar 44 (możliwe że 44,5), jednak wiedenki mają sztucznie wydłużony nosek, przez co mieszczą się tylko w większy czarny kalosz. Pozostałe buty mam raczej o naturalnej długości, przez co drugi krótszy kalosz pasuje do wszystkich innych. Niestety przy zwiększeniu się długości kalosza zwiększa się też znacznie jego szerokość, czarne kalosze są zbyt tęgie. Pozbyłbym się ich gdyby nie to, że wiedenki nie mieszczą się w mniejsza parę i niestety będę musiał chodzić w lekko "kłapiących" kaloszach, nie jest to aż tak duży luz żeby uniemożliwiał użytkowanie.
Kilka fotek z przymierzania.
Podsumowując:
Mniejsze kalosze pasują bardzo dobrze, tęgość jest dobrze zgrana z długością, nie ma wolnej przestrzeni po wsadzeniu buta do środka. Większe kalosze zbyt rozrastają się na boki wraz ze wzrostem długości (nieznacznym), smukłe buty będą w nich latały nieco, trochę wolnej przestrzeni zostaje po bokach mimo dobrego dopasowania długości. Nie polecam kupowania w ciemno kaloszy bez mierzenia dokładnie na buty na których nam zależy, teoretycznie powinienem wziąć tylko kalosze 44-45 a wszystkie buty poza wiedenkami gubiłyby się w tych kaloszach bo są one sporo większe, pozostaje też kwestia numeracji różnych producentów.


Wpis do pamiętniczka:
Kolejna słaba noc, wyłączyłem komputer o 0:30, nie wiem ile się przewracałem w łóżku, musiałem usnąć z nudów po kilku godzinach. Ludzie z licencją na zabijanie nie sypiają dobrze. Od rana myślałem czy zdążę dojechać do sklepu nim wykupią kalosze po promocyjnej cenie, zupełnie jakby nie było innych zmartwień. Prosiłem aby obudzili mnie przed godziną 8:00 niezależnie od wszystkiego. Ocknąłem się o 8:45, pełna mobilizacja, sprawdziłem informacje na komputerze, adres i wskazówki dojazdu. Nie pamiętałem dlaczego byłem zdenerwowany myślą o kaloszach. Dopiero po dłuższym czasie w komunikacji miejskiej przypomniałem sobie o co mi chodziło. Nienawidzę komunikacji miejskiej. Niestety jako agent często muszę z niej korzystać, człowiek najlepiej znika w tłumie innych ludzi, śledząc kogoś kto porusza się pieszo wyglądałbym śmiesznie jadąc za nim swoim Maserati... Po udanym zakupie załatwiłem jeszcze kilka spraw na mieście, no i oczywiście pospacerowałem. Szedłem sobie spokojnie przez osiedle w środku miasta i zobaczyłem to...
Kaczki...
Właściwie to całe mnóstwo kaczek... szybko jednak domyśliłem się, że to nie są zwykłe kaczki, byłem śledzony. Bardzo dobrze wymyślony kamuflaż, sprytnie ktoś wykorzystał kwaczące rozpraszacze aby odciągnąć moją uwagę, jednak w porę dostrzegłem zagrożenie i zniknąłem w tylko sobie znany sposób. Agent ostrożny to agent żywy.

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny wpis! Pierwszy raz widzę prawdziwe kalosze! Co prawda nie wiem, czy ten niebieski kolorystycznie pasuje do butów. Dosyć krzykliwe jak na agenta.
    Czy kalosze ściąga się po wejściu do pomieszczenia? Jeśli tak to co mam z nimi zrobić np. w restauracji podczas eleganckiej kolacji z moją informatorką?
    No i fajny nóż. Zabierasz go ze sobą na akcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pytanie jest bardzo dobre ale nie umiem dobrze na nie odpowiedzieć. Po to się nosi kalosze na dworze, aby po wejściu do pomieszczenia buty wyglądały jak należy. W zależności od rodzaju kaloszy niektóre da się jakoś upakować w torbę a inne nie. Dodałbym do tego, że wybierając się do restauracji nie będziesz szedł do niej pieszo bo jak wiadomo wieczorem różnie bywa, na dodatek jeśli jest to dosyć formalna sprawa to pasowałby smoking, najprawdopodobniej wezwiesz taryfę albo Twój szofer Cię zawiezie, a te kilka kroków do auta i z auta wytrzymasz bez kaloszy ;)

      Nóż powinien wyglądać znajomo ;) noszę go ze sobą prawie wszędzie ;P

      Usuń