Znowu to samo, kilka dni bez internetu. Nie powiem, bo na dobre mi to wyszło ale jednak pisać na blogu nie mogłem.
W piątek miałem egzamin i z egzaminu ruszyłem na miasto, mam nadzieję, że zdam bo już świętowałem zupełnie jakbym zaliczenie miał w kieszeni. Spotkałem się z kolegami których nie widziałem już pół roku, trochę piwa, gadanie o głupotach. Później zebrałem się na pizze i piwo do innego lokalu, przez co niestety nie pojawiłem się już w piątek w domu i nie miałem kiedy wrzucić wpisu. W sobotę rano przyjechałem do mieszkania po rzeczy i kolejna podróż pksem... Przyszła mi paczka ze sklepu dla kaletników, zabrałem ją ze sobą. Dobre kilka godzin siedziałem i planowałem co zrobić z tej nowej skórki, w końcu wymyśliłem, że zrobię 2 paski do zegarków i 2 portfele. Zabrałem się najpierw na próbę za pasek do zegarka żeby nauczyć się szyć nicią slam, trochę roboty z tym miałem, bo szyje się okrutnie dla kogoś kto dopiero zaczyna (złamałem 2 igły i szydło, chyba jestem za silny na to ;P)... Niestety zdjęć wrzucić nie mogę, fotorelację zrobię może w ferie bo jest trochę rzeczy do zrobienia przy takiej pracy i muszę to poukładać. Zdjęcie gotowego paska wrzucę jutro bo nie mam jak zgrać zdjęć, a wracam do domu dopiero jutro.
Jutro czeka mnie jeszcze kolokwium z chemii, więc wpis jest krótki, uzupełnię tylko wpisy do pamiętnika.
Wpis do pamiętnika (17.01.13):
Cały dzień poświęciłem na naukę do egzaminu z drgań, nie mam nawet o czym pisać bo wstałem rano o 8:30 i cały dzień bez oszukiwania nie oderwałem się od książki. Nawet nie ćwiczyłem, niestety czasami są ważniejsze rzeczy, a nie chcę się zastanawiać czy tym razem mnie wyrzucą ze szkoły czy jednak nie. Spać poszedłem o północy, zasnąłem od razu.
Wpis do pamiętnika (18.01.13)
Wstałem o 8:30, pełna mobilizacja, powtórki do egzaminu, przygotowałem buty na egzamin, dalsza część powtórek do egzaminu. Zaplanowałem sobie wyjść o 15:30, żeby bez pośpiechu przyjść przed 16:15. Oczywiście zagapiłem się podczas powtórek i zamiast zacząć się zbierać o 15:15 to o 15:30 w kilka minut musiałem wskoczyć w ubranie i wyjść. Egzamin jak za każdym razem wyglądał zupełnie tak samo, z jednym wyjątkiem, nigdy tak dużo osób nie widziałem przyłapanych na egzaminie. Widać było, że jest to egzamin ostatniej szansy... Po egzaminie nie zastanawialiśmy się długo i poszliśmy na piwo z kolegami i tak cały wieczór chodziłem to tu to tam.
Wpis do pamiętnika (19.01.13)
O 7:00 wstałem, wziąłem prysznic i pojechałem do siebie żeby się przebrać i spakować rzeczy. Wybrałem się na dworzec i pojechałem w kolejną podróż pksem...
Strasznie padał śnieg, autobus jechał chyba ze 4 godziny, zimno plus nieprzyjemnie, do tego za mną siedział gość który miał gorszą noc niż ja, bo alkoholem czuć było na cały autobus od niego, dodatkowo chrapał jak dinozaur. Była też kobieta która bez przerwy rozmawiała przez telefon i jadła coś, czipsy którymi chrupała, jakieś czekoladki którymi ciamkała, dodatkowo ta mieszanka zapachów, powinny być plakietki zakaz wnoszenia jedzenia... Po dotarciu do celu zająłem się gotowaniem i praniem swoich rzeczy, musiałem przeszyć marynarkę i trochę poprasować, wieczorem zająłem się planowaniem i szyciem skóry. W TV leciał film uwierz w ducha, nie mogłem go nie obejrzeć. Odwoziłem też brata na imprezę i później go z niej odebrałem, przez co położyłem się spać o 2:00.
Wpis do pamiętnika (20.01.13)
O 9:00 obudziła mnie mama na śniadanie, po śniadaniu kilka godzin odśnieżania, bo podjazd jest dość duży. Po powrocie dokończyłem pasek do zegarka i zacząłem mocować się z jego założeniem, co nie było łatwe, bo koperta zegarka jest dość dziwna. Co prawda kształt ma normalny i mocowanie na teleskopach ale to trzeba zobaczyć, bo nie wiem kto to wymyślił... Wreszcie wziąłem prysznic i zjadłem obiad, później już raczej odpoczywałem i się obijałem, bo niedziela to dobry dzień na obijanie się. Obejrzałem też jakiś film o niewidomym chłopaku. Położyłem się spać o północy.
Wpis do pamiętnika (21.01.13)
Wstałem o 8:00, pełna mobilizacja, pora wziąć się za chemię ;P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz