Wpis znowu po kilku ciężkich dniach, ale wreszcie mogę zgrać zdjęcia i mam czas o tym napisać. Kilka dni temu zrobiłem kolejny pasek do zegarka tym razem już podchodząc do tematu poważniej. Jak będę miał jeszcze kilka dni wolnego czasu to zrobię krótką fotorelację z ręcznego robienia portfela i może kolejnego paska.
Pasek wyszedł mi tak sobie, kilka rzeczy mogłem zrobić inaczej, ale dzięki temu nauczyłem się kilku rzeczy. Trzeba zacząć od tego, że nie jest to łatwe. Wydaje się takie hop siup i gotowe ale jest przy tym sporo pracy, dość żmudnej. Skóra to super materiał ale wymaga trochę troski, dlatego nie jest dobry dla niedbaluchów. Wrzucę kilka fotek jak mi to wyszło.
Pasek jest złożony z 2 warstw skóry, przez co jest gruby i dość sztywny ale koperta zegarka jest dość duża i lżejszy pasek potęgował ten efekt.
Następny pasek zrobię cieńszy, do mniejszego zegarka.
Wpis do pamiętnika (22.01.13)
Wstałem dość wcześnie (o 6:40), spakowałem się na autobus, pełna mobilizacja. Przejazd pksem... Zepsute ogrzewanie w autobusie, strasznie zimno. Do tego padający śnieg, w sumie to lubię śnieg. Po przyjeździe zjadłem pizze i wróciłem do nauki chemii. Cały dzień uczyłem się do chemii, wieczorem trening i bieganie, super się biegało około północy, mimo dużego mrozu. Po powrocie prysznic, sudoku i spać.
Wpis do pamiętnika (23.01.13)
Wstałem późno, koło 10 lub 11, strasznie nie chciało mi się wstawać. Zebrałem się na kolokwia, spóźniłem się chwilę na historię techniki ale bez problemu mogłem podejść do pisania. Kolokwium było dziwne, mam nadzieję, że każdy zalicza niezależnie od tego co napisał. Zostawiłem też kurtkę w sali, przez co musiałem czekać godzinę. Spaliłem pod wydziałem cygaretki z kolegą, w sumie dziwne były, na początku słodkie, pod koniec gorzkie. Paliłem już kiedyś cygaretki tej firmy. Odebrałem kurtkę z sali, jeszcze 3 godziny do kolokwium z chemii. Wynik był przesądzony z góry bo nawet przy maksymalnej ilości punktów z kolokwium czekała mnie poprawa. Kolokwium okazało się śmieszne i zadania trochę nie z tej ziemi. Pół godziny zajęło mi napisanie tego co wiem, wyszedłem wcześniej. Po dotarciu do domu miałem siłę tylko zrobić kilka burgerów na kolację i trening pompek. Nawet nie napisałem na blogu.
Wpis do pamiętnika (24.01.13)
Wstałem o 9:00, pełna mobilizacja, pizza na śniadanie (xD). Wybrałem się na moment na wydział, sprawdzić co i jak. W drodze powrotnej kupiłem wódkę i miód pitny. Muszę dzisiaj się napić po bieganiu wieczorem.





Miód pitny to świetna sprawa. Zależy oczywiście w jakich proporcjach robiony, bo pierwszym miodem jaki piłem był trójnaik, który ma się nijak w smaku do dwójniaka, czy półtoraka. A półtorak bardzo dobry.
OdpowiedzUsuńMiód pitny super sprawa, wpadnij kiedyś na miodobranie.
OdpowiedzUsuńNie piję, ziomeczku.
Usuń